Przez ponad 120 lat Galeria Dominikańska była jednym z najbardziej charakterystycznych obiektów architektonicznych na ulicy Freta.
Powstała w latach dwudziestych XIX wieku, gdy postanowiono uporządkować handel przed kościołem pod wezwaniem świętego Jacka.
Tradycja handlu w tym miejscu sięgała XVII wieku (dla przypomnienia, budowę świątyni ukończono w roku 1639), kiedy to przy murze, odgradzającym ulicę Freta od terenu należącego do Dominikanów, przekupki zaczęły stawiać swoje stragany.
Było to powodem nieporozumień z władzami Starej Warszawy uważającymi, że pieniądze za dzierżawę gruntu przed kościołem powinny wpływać do kasy miejskiej a nie dominikańskiej.
Apogeum sporu nastąpiło pod koniec XVII wieku, kiedy to burmistrz Starej Warszawy, Szkot Aleksander Czamers (Chalmers) oskarżył Dominikanów przed starostą warszawskim Janem Dobrogostem Krasińskim (to on polecił w swoim czasie wznieść dla siebie rezydencję przy dzisiejszym Placu Krasińskich) o czerpanie dochodów z nielegalnego handlu.
Starosta Krasiński oddelegował straż miejską do likwidacji straganów, a pospólstwo wystąpiło obronie handlujących i Dominikanów. Doszło do zamieszek, polała się krew, zginęły dwie osoby, a ośmiu zakonników zostało rannych.
Sprawa trafiła do sądu kapturowego, powoływanego w okresie bezkrólewia, a później przed Trybunał Koronny.
Legat papieski obłożył starostę klątwą, Czamers na pewien czas stracił urząd, a kolejne procesy dowiodły, że sędziowie przychylnie patrzą na racje zakonników.
Zawarto zatem porozumienie przed sądem polubownym, starosta wypłacił odszkodowanie za straty wywołane zamieszkami, legat zdjął klątwę, Czamers wrócił na urząd, życie toczyło się dalej (ale nie dla tych dwóch osób, zabitych w czasie zamieszek. Dla nich nie.), stragany zostały, a Dominikanie nadal mogli czerpać dochody z ich dzierżawy.
Na początku wieku XIX przeprowadzono gruntowny remont kościoła i zapewne wtedy Dominikanie uznali, że stragany psują estetyczny wygląd odnowionej fasady, zdecydowali się zatem na budowę schludnej przybudówki przed wejściem, pozwalającej prowadzić handel w sposób uporządkowany.
Zadanie przygotowania projektu powierzono Hilaremu Szpilowskiemu, a architekt nie ograniczył się wyłącznie do przybudówki ale również zakładał neogotycką przebudowę dzwonnicy i ulokowanie w niej wejścia prowadzącego do kościoła.
Ostatecznie zamiar zmiany wyglądu dzwonnicy został porzucony a wejście do kościoła utworzono w jednej z arkad.
Budowę galerii ukończono w połowie lat dwudziestych XIX wieku i od tego momentu życie materialne oraz życie duchowe trwały w symbiozie obok siebie. Do kościoła wchodziło się przez pasaż handlowy szybko nazwany przez lud Warszawy „Galerią Dominikańską”.
Na temat Galerii uwagę poczynił Wacław Rogowicz w książce wspomnieniowej „Warszawa wydarta pamięci”, zawierającej opis miasta z przełomu XIX i XX wieku czyli z lat młodości autora.
(…) Osobliwością tej przybudówki było to, że znajdowała się od frontu a jeszcze większą i rażącą jej użytkowanie: wypełniały ją przeważnie starozakonne sklepy różnych branż. Widywałem już gorsze sąsiedztwa przy kościołach włoskich ale nie przypominam sobie tak szczerej, handlowo-religijnej symbiozy tuż przy murach kościołów polskich. Warszawski święty Jacek był chyba pod tym względem unikatem. (…)
Po upadku Powstania Warszawskiego Niemcy wysadzili kościół w powietrze wraz z rannymi ze szpitala polowego i ukrywającą się w podziemiach ludnością cywilną.
Przetrwały w dobrym stanie Kaplica Kotowskich i Galeria.
Jednak podczas powojennej odbudowy podjęto decyzję o jej rozebraniu, aby przywrócić świątyni „czystą”, historyczną formę.
I tak Galeria Dominikańska — przez ponad sto lat będąca miejscem, gdzie handel spotykał się z modlitwą — zniknęła z krajobrazu Warszawy.
Biuro Przewodnickie * Arktour *
Zapraszamy Państwa na nasze wydarzenia, spacery i wyjazdy! Terminy i tematy znajdziecie Państwo poniżej oraz na stronie: http://www.zwiedzajznami.com.pl
Można też zapisać się na listę mailingową i otrzymywać, raz lub dwa w miesiącu, wiadomość o nadchodzących wydarzeniach: www.zwiedzajznami.com.pl/newsletter
Jeśli ktoś chciałby się odwdzięczyć ze trud, jaki wkładamy w przygotowanie materiałów a nie może lub nie chce brać udziału w wydarzeniach, może postawić nam kawę: https://buycoffee.to/arktour

