O malarzu, który z miłości zyskał głowę…

Widok w kierunku Krakowskiego Przedmieścia. Koniec lat dwudziestych XIX wieku.

Widok w kierunku Krakowskiego Przedmieścia. Koniec lat dwudziestych XIX wieku.

Czasem mówi się o kimś, że z miłości stracił głowę. W tej opowieści jest odwrotnie. I to nie metafora… .

Mając lat 24, Jan Klemens Minasowicz, był już w artystycznym światku Warszawy postacią znaną. Syn zamożnego kupca, wychowanek szkoły Pijarów, zdobył uznanie pracami malarskimi.

Miłość dopadła go niespodziewanie przed ołtarzem kościoła Świętej Anny w roku 1821. Podczas nabożeństwa ujrzał piękność, która była jego ideałem kobiecości.

Dwudziestoczterolatek zakochał się natychmiast i bez pamięci.

Przeprowadził dyskretny wywiad i, o zgrozo, dowiedział się, że jego ideał jest mężatką. Zasady i nieśmiałość nie pozwoliły mu zbliżyć się do wybranki.

Ograniczył się do bywania w jej pobliżu podczas kościelnych uroczystości i wpatrywania się ukochaną postać lub, jeśli miał szczęście, profil. Kochał swoją wybrankę z daleka.
Być może marzył o chwili rozmowy, o krótkim sam na sam, ale jego wybranka, za życia, nigdy nie poznała, z każdym dniem bardziej pogrążonego w niespełnionym uczuciu, wielbiciela.

Dalszymi zdarzeniami pokierował ponoć przypadek. Pewnego razu przechodząc przed dawnym pałacem biskupów krakowskich na rogu Miodowej i Senatorskiej młody malarz ujrzał przy wejściu wieko trumny – znak, że w środku wystawiono czyjeś ciało. Popchnięty ręką losu, wszedł do środka, wspiął się na pierwsze piętro i w jednym z pokoi ujrzał na katafalku swój ideał… .

Katakumby na Starych Powązkach przed rokiem 1855. Tu w grudniu 1854 spoczął Minasowicz.

Katakumby na Starych Powązkach przed rokiem 1855. Tu w grudniu 1854 spoczął Minasowicz.

To, co nastąpiło potem można chyba złożyć na karb „szalejącego” wówczas w Europie romantyzmu, nie zawsze pojmowanego tak, jak rozumiemy go dzisiaj. Oraz nie do końca sprawnego umysłu mężczyzny.

Opowiadania o kochanku, wykopującym po śmierci truchło zmarłej narzeczonej, by jeszcze raz na nią spojrzeć, w tamtym czasie wyciskały łzy z oczu romantycznych czytelników.

Minasowicz posunął się o krok dalej… .

Dzień po pogrzebie ukochanej odwiedził cmentarz nocną porą w towarzystwie, wzruszonych jego uczuciem, wiernych przyjaciół. Dyskretnie zawinięte nieśli szpadle… .
Gdy wychodzili z cmentarza, niepotrzebne szpadle leżały między grobami, a malarz niósł pod pachą zawiniątko. Grób zmarłej wyglądał tak, jak wcześniej.

Katakumby na Starych Powązkach współcześnie.

Katakumby na Starych Powązkach współcześnie.

Anonimowy pamiętnikarz zapisał, że Minasowicz dla głowy swej wybranki zbudował specjalny ołtarz. W swoim mieszkaniu mógł teraz, bez przeszkód, podziwiać jej urodę.

Gdy w roku 1829 wybrał się w podróż po Europie, towarzyszyła mu ukochana, zakonserwowana w stosownym szklanym naczyniu. Jak Minasowicz przekraczał granicę z tak nietypowym ładunkiem, pozostanie jego tajemnicą.

Gdyby Jan Minasowicz był osoba ubogą, zapewne nazywano by go wariatem. Cieszył się jednak sławą artysty oraz dostatecznie dużym majątkiem, by określano go ekscentrykiem.

Zbieranie klepsydr ze ścian kościołów oraz… kolekcję różnego rodzaju czerstwych bułek uważano za dziwactwo.

Z głową w słoju – nie afiszował się.

Artysta prowadził uznaną pracownię w rodzinnej kamienicy przy Krakowskim Przedmieściu.

Tablica nagroba Jana Klemensa Minasowicza w Katakumbach. Foto: Mateusz Opasiński

Tablica nagroba Jana Klemensa Minasowicza w Katakumbach.
Foto: Mateusz Opasiński

Minasowicz w ostatnich latach życia wiódł nadzwyczaj skromy tryb życia, wynikający ze skąpstwa. Wydatki na prowadzenie domu i własne potrzeby ograniczył do minimum. Zamiast kupić opał wolał chodzić po mieszkaniu w ciepłym palcie.

Znaleziono go martwego, z niewykupioną receptą w dłoni, gdyż lekarstwa uznał za zbyt drogie. Obok, w kuferkach znajdowały się pieniądze, które wystarczyłyby na kilka lat wystawnego życia.

Co stało się z głową wielkiej i jedynej miłości artysty – nie wiadomo, natomiast czytelnikom życzę więcej szczęścia w miłości.

Na podstawie:

Jerzy S. Majewski – Warszawa nieodbudowana. Królestwo Polskie w latach 1815-1840.
Opracowania Juliusza Wiktora Gomulickiego.

*Arek*
https://www.facebook.com/ArktourWHU
http://www.zwiedzajznami.com.pl

Reklamy

Informacje o ZOA

*Warszawy historia ukryta* to projekt realizowany przez miłośników Warszawy, będących jednocześnie przewodnikami miejskimi. Nie ograniczamy się do działalności w Internecie - można spotkać nas na ulicach Warszawy. Więcej na nasz temat można przeczytać w zakładce "Warszawy historia ukryta" . O działaniach, jakie podejmujemy w terenie, informujemy w zakładce "Wydarzenia".
Ten wpis został opublikowany w kategorii Osoby i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s