Martwy pan młody – Teodora Żukowska.

Wizyta Heinricha Himmlera w obozie koncentracyjnym Mauthausen-Gusen w 1941. w długim płaszczu, gauleiter Karyntii Franz Kutschera.

Wizyta Heinricha Himmlera w obozie koncentracyjnym Mauthausen-Gusen w 1941. w długim płaszczu, gauleiter Karyntii Franz Kutschera.

Gdy w roku 1969 zespół Tygodnika Ilustrowanego „Stolica” przygotowywał okolicznościowy artykuł na temat rocznicy akcji, w wyniku której zginął kat Warszawy Franza Kutschera, do redakcji nadszedł list od jednego z czytelników:

„Czy wiecie, że zabitemu z wyroku Polski podziemnej Kutscherze hitlerowcy przed pogrzebem wyprawili… ślub?”

Pogłoski na ten temat tego wydarzenia od dawna krążyły po Warszawie ale redaktorzy postanowili poszukać potwierdzenia, przenoszącego relacje o ceremonii ze sfery plotek do kategorii faktów. I takie potwierdzenie znaleźli.

Redakcji udało się nawiązać kontakt z osobą, która wzięła udział w w ceremonii osobiście. W roku 1962 nie chciała ujawnić swojego nazwiska, zgodziła się jednak spotkać z dziennikarzami i opowiedzieć o przeszłości.

Teraz wiemy, że po wojnie aresztowana i brutalnie przesłuchiwana przez Urząd Bezpieczeństwa najprawdopodobniej nie chciała ludowej władzy przypominać o swoim istnieniu.

Od początku okupacji w roku 1939 niemieckie władze próbowały infiltrować polskie organizacje niepodległościowe, wprowadzając konfidentów i agentów. Wywiad polskie podziemia również nie próżnował.

Jednym z olbrzymich sukcesów było ulokowanie agenta w biurze gubernatora dystryktu warszawskiego Ludwiga Fischera.

Okładka książki Teodory Żukowskiej w której opisała swoje losy w latach 1939 - 1953.

Okładka książki Teodory Żukowskiej w której opisała swoje losy w latach 1939 – 1953.

W 1969 osoba ta nie chciała się ujawnić, dzisiaj wiemy, kim była. To Teodora Flavia Matugenta von Seracsin Żukowska, nosząca pseudonim „Milena”.

Teodora von Seracsin urodziła się w Wiedniu w roku 1914. Gdy jej matka powtórnie wyszła za mąż za rotmistrza 2 Pułku Szwoleżerów , przeprowadziła się wraz z córką do Polski.

W Polsce Teodora zdała maturę i ukończyła prawo na Uniwersytecie Warszawskim. Tuż przed wybuchem II Wojny Światowej zawarła związek małżeński z Grzegorzem Żukowskim.

Gdy Niemcy zajęli Warszawę, pochodzenie i znajomość języka polskiego i niemieckiego bez problemu umożliwiły jej znalezienie pracy  w okupacyjnej administracji.  Trafiła do Pałacu Brühla, do biura  gubernatora Ludwiga Fischera.

Nowy pracodawca nie wiedział jednak, że jednocześnie z objęciem posady w biurze, Żukowska została przyjęta w szeregi konspiracji – do kontrwywiadu Komendy Okręgu Warszawskiego ZWZ/AK.

Posadę zajmowała aż do wybuchu Powstania Warszawskiego. Cały czas prowadziła działalność wywiadowczą.

W czasie przygotowania operacji specjalnej przeciwko Franzowi Kutscherze „Milena” przekazywała informację na jego temat.

Tak charakteryzowała kata Warszawy:

(…)Kutschera był z pochodzenia Niemcem sudeckim, a z zawodu ogrodnikiem. Wydaje się, że trudno było pogodzić tak sielankowy zawód z karierą w SS, od hodowania kwiatów przejść do hodowania nadludzi.

Aleje Ujazdowskie - tu urzędował Dowódca SS i Policji na Dystrykt Warszawa - Frantz Kutschera.

Aleje Ujazdowskie – tu urzędował Dowódca SS i Policji na Dystrykt Warszawa – Frantz Kutschera.

Nie było jednak w tym nic dziwnego. SS skupiało w swoich szeregach bardzo różny element: półinteligentów-zbrodniarzy o sadystycznych skłonnościach, niebezpiecznych fanatyków o podwójnych doktoratach oraz ludzi bez wykształcenia, ale za to umiejących bezwzględnie i z przekonaniem stosować brutalny terror.

Do tych ostatnich należał Kutschera. Średniego wzrostu, raczej krępy, o śniadej cerze i ciemnych włosach, przypominał raczej Cygana. Wyglądał, jak go dość pogardliwe określano w Pałacu Brühla, raczej na podoficera niż na wysokiego rangą oficera SS. (…)

Jak przebiegała operacja przed siedzibą SS i Policji w Alejach Ujazdowskich wiemy z filmów i lektur.

Teodora Żukowska przedstawia relację ze strony niemieckiej:

(…) Przed przybyciem Kutschery do biura, panowało tam ożywienie związane z mającym się odbyć za kilka dni jego ślubem z volksdeutschką norweską. Szykowano się więc do wesela. Stukała maszyna do pisania. Oficer SS zajmujący się sprawami gospodarczymi dyktował właśnie maszynistce pismo do niemieckiego wydziału wyżywienia i rolnictwa o specjalny przydział mięsa, jajek, masła itp. na przyjęcie weselne, gdy przed domem rozległ się zgrzyt hamulców, pisk opon zatrzymujących się nagle samochodów, a potem seria strzałów.

Od lewej - Frantz Kutscera, Erich von dem Bach-Zelewski oraz nieznany urzędnik.

Od lewej – Franz Kutscera, Erich von dem Bach-Zelewski oraz nieznany urzędnik.

Wśród zaskoczonych SS-manów zapanowała najpierw konsternacja, potem popłoch. Jedni podbiegli do okien, a zorientowawszy się o co chodzi, rzucili się na podłogę i leżeli plackiem, drudzy nerwowo szukali broni. Minęły minuty, zanim zaczęli ostrzeliwać się z okien.

Kutschera dostał 5 czy 6 strzałów w głowę i pierś. Lekko ranny kierowca samochodu był na tyle przytomny, że osunął się na ziemię udając martwego i ‚w ten sposób uniknął śmierci. Niemcy rozpuścili później wersję, że Kutscherze zmiażdżono ponadto twarz kolbą od rewolweru.

Sądzę, że celowo chciano w ten sposób wykazać okrucieństwo „polskich bandytów”, gdyż me było to prawdą. Zamach był całkowitym zaskoczeniem. Z wielkim niezadowoleniem stwierdzono potem brak gotowości bojowej do obrony i natychmiastowej reakcji. (…)

W wielu źródłach pojawia się informacja, że ciało zabitego przewieziono do siedziby gubernatora w Pałacu Brühla. Agentka relacjonuje to jednak inaczej:

(…) Zwłoki Kutschery przewiezione zostały do Prezydium Rady Ministrów na Krakowskim Przedmieściu* (wtedy „Deutsches Haus” – Niemiecki Dom). Wszyscy dobrze pamiętają związane z tym wypędzenie mieszkańców domów przylegających do trasy żałobnego konduktu.

Franz Kutschera - na zdjęciu po środku.

Franz Kutschera – na zdjęciu po środku.

Trumnę ustawiono na parterze, w hallu, wśród sztywnej zieleni laurowych drzewek. Tam Niemcy oddawali oficjalnie ostatni hołd swemu dygnitarzowi, który w przeciągu kilku miesięcy potrafił sobie zarobić na wyrok śmierci Polski Podziemnej.

Stałam wśród innych w półmroku przypatrując się ponuremu widowisku. Cóż mogłam w tej chwili czuć innego jak satysfakcję? Jakież nieludzkie to były czasy! Wesele przepadło, ale ślub się odbył! Obok katafalku stanęła oblubienica z oznakami zaawansowanej ciąży.

Urządzono tę niezwykłą ceremonię po to, aby nienarodzone jeszcze dziecko mogło otrzymać nazwisko ojca, który zasłużył sobie na miano kata Warszawy. (…).

Ponieważ Teodora Żukowska wzięła udział osobiście w ceremonii, wydaje się wiarygodnym źródłem, jeśli chodzi o jej lokalizację.

W relacji znalazł się również opis egzekucji 200 Polaków, jaką w odwecie przeprowadzili Niemcy w miejscu śmierci Kutschery:

(…)Tych, którzy zginęli w egzekucji na miejscu zamachu, dobierano specjalnie – byli to sarni młodzi chłopcy. SS-mani Kutschery szykowali się do tego widowiska z prawdziwą radością. Zajmowali w oknach w al. Ujazdowskich miejsca jak w lożach teatru. Jeden z nich przyprowadził ze sobą swoją 15-letnią córkę, aby mogła się razem z nim nacieszyć. Skazanych przywieziono ciężarówkami, z których zrzucano ich jak worki kopiąc i bijąc.

Kondukt z ciałem Kutschery przechodzi ulicami miasta. Mimo, że z trasy przejazdu konduktu usunięto wszystkich Polaków, żołnierzowi podziemia, Andrzejowi Englertowi udało się wykonać serię zdjęć.

Kondukt z ciałem Kutschery przechodzi ulicami miasta.
Mimo, że z trasy przejazdu konduktu usunięto wszystkich Polaków, żołnierzowi podziemia, Andrzejowi Englertowi udało się wykonać serię zdjęć.

Według ustalonego już rytuału egzekucji ulicznych, byli w papierowych ubraniach i mieli zagipsowane usta, aby nie mogli wołać „Niech żyje Polska”.

Ponieważ ręce i nogi ich były spętane sznurami, z trudem mogli stać.

Ustawiano ich w szachownicę i oddawano salwę. I tak pierwszą, drugą i następne partie. Strug krwi zabarwiały papierowe ubrania, spływały na bruk, a później zamieniały się w strumienie zalewające chodnik i jezdnię.

Narzeczona Kutschery, znajdująca się w czasie egzekucji w mieszkaniu w al. Róż, zachowywała się podobno spokojnie, ściskając tylko przy każdej salwie nerwowo ręce. Siostra jej natomiast za każdym razem wydawała okrzyki radości.(…)

Pełna relacja agentki ZWZ/AK została opublikowana w numerze 43 Tygodnika Ilustrowanego „Stolica” z roku 1969. Wykorzystane fragmenty pochodzą z tego wydawnictwa.

* Prezydium Rady Ministrów na Krakowskim Przedmieściu to pałac Prezydencki.

*Arek*

https://www.facebook.com/ArktourWHU

www.arktour.pl

Reklamy

Informacje o ZOA

*Warszawy historia ukryta* to projekt realizowany przez miłośników Warszawy, będących jednocześnie przewodnikami miejskimi. Nie ograniczamy się do działalności w Internecie - można spotkać nas na ulicach Warszawy. Więcej na nasz temat można przeczytać w zakładce "Warszawy historia ukryta" . O działaniach, jakie podejmujemy w terenie, informujemy w zakładce "Wydarzenia".
Ten wpis został opublikowany w kategorii Osoby. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s